Znaczenie Kościoła Katolickiego w Polsce dla zapewnienia bezpieczeństwa państwa i obywateli. Historia Polski dowodzi, że wtedy gdy Kościół Katolicki był silny to silne było również państwo.

Znamienne są słowa że: „Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. Poeta Karol Baliński,  który napisał ten wiersz musiał mieć  świadomość związku między wiarą katolicką, a doświadczeniami dziejowymi narodu polskiego, skoro tak trafnie się wypowiedział. Głównym założeniem niniejszego artykułu jest odniesienie się do problematyki bezpieczeństwa w kontekście Religi katolickiej, zakorzenionej w narodzie polskim. Przedstawię historię kształtowania się państwa polskiego na gruncie wiary katolickiej na przestrzeni wieków oraz związek pomiędzy tym jakie znaczenie dla siły i bezpieczeństwa Polski miał Kościół Katolicki w czasach największej potęgi i w chwilach upadku.

Bezpieczeństwo jest fundamentalną potrzebą  jednostki jak również całych państw oraz mechanizmów międzynarodowych, skutkuje dążnością każdego z wspomnianych podmiotów do wpływania na swój obszar zewnętrzny i wewnętrzny. Bezpieczeństwo wewnętrzne oznacza stabilność i harmonijność danego systemu, natomiast bezpieczeństwo zewnętrzne odnosi się do sytuacji braku zagrożeń ze strony innych podmiotów.

Za wyznacznik oceny organizacji bezpieczeństwa narodowego i kryterium jego budowania powinno służyć silne i sprawiedliwe państwo, jako najwyższa forma organizacji narodu, scalająca jego energię i zasoby dla zagwarantowania przetrwania i tworzenia warunków postępu. Silne i sprawne państwo to takie, którego przywództwo, religia, własne wojsko i system prawny, dyplomacja oraz gospodarka, a także potencjał ludnościowy są skuteczne w ochronie i odpieraniu pokojowego i zbrojnego naporu sąsiadów („miarą czyjejś siły jest siła jego wrogów”)  oraz potrafiące współdziałać z innymi państwami w konstruowaniu  bezpieczeństwa międzynarodowego. Nauka Kościoła katolickiego kwestię bezpieczeństwa uzależnia od wypełniania przykazań Bożych. W społeczności, w której zasady ustalone przez Boga są przestrzegane, występuje ład i porządek zapewniający powszechne poczucie bezpieczeństwa. Przykładem tutaj może być cywilizacja łacińska, której fundamentem jest zbiór uniwersalnych norm moralnych i prawnych, wywodzących się z nauki Kościoła katolickiego.

Religia i ideologia, mimo że nie są całkiem tożsame, pełnią w społeczeństwie podobną funkcję. Ideologia nie jest religią sensu stricto, ale z socjologicznego punktu widzenia jest surogatem religii, ponieważ daje swoim zwolennikom pewien światopogląd. Tym co odróżnia religię od ideologii, jest nadprzyrodzone i metafizyczne objawienie jej zasad. Religia nadaje światopogląd, a więc pewną wizję świata, w której określone jest, co jest dobre a co złe. Argumentowane jest to tym, że czynienie dobra jest miłe Bogu, a czynienie zła jest wykroczeniem przeciw Niemu. W ideologii rzecz się ma podobnie tzn. jej autor określił, co jest zgodne, a co jest sprzeczne z jego wizją i każde uchybienie jest odstępstwem, tj. zbrodnią myśli lub czynu. Nie pieniądze, nie polityka, nie gospodarka, ani nie media, natomiast idee rządzą światem. Religia, głównie chrześcijaństwo, jest szczególnie znienawidzona i zwalczana przez systemy totalitarne, chcące w pełni kontrolować jednostkę ludzką i społeczeństwo. Wiele totalitaryzmów poniosło klęskę poprzez niedocenienie i niezrozumienie znaczenia religii. W jednym z tekstów Karola Marksa jest napisane: „Religia jest opium ludu”.

W dziejach chrześcijaństwa dwukrotnie miało miejsce poważne pęknięcie: raz – gdy rozeszły się definitywnie drogi kościołów wschodniego i zachodniego 692 rok – zerwanie jedności kościoła wschodniego z rzymskim na synodzie trullańskim , który z czasem doprowadził do schizmy, drugi – gdy nastąpił reformatorski antyrzymski ruch zwany protestantyzmem w XVI wieku. W roku 1054, dochodzi do schizmy między chrześcijaństwem zachodnim, ze stolicą w Rzymie, a chrześcijaństwem wschodnim, ze stolicą w Konstantynopolu, czyli do podziału między Kościołem Rzymskokatolickim a Kościołem prawosławnym, który trwa do dziś.  Do rozłamu w zachodnim chrześcijaństwie w XVI w. doszło za sprawą Marcina Lutra. W filmie Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka” Angela Pellicciari, historyk i biograf Lutra mówi: – Luter nie jest reformatorem. Luter jest pierwszym, najważniejszym rewolucjonistą drugiego tysiąclecia. Rewolucje, które nastąpią później: francuska, komunistyczna, będą miały jako prototyp, jako przykład rewolucję luterańską z 1517 roku. Każda z tych rewolucji rozpoczyna się i kończy atakiem na Kościół Katolicki – dopowiada publicysta Michael Voris.  Marcin Luter wywołał niszczącą lawinę, dostrzegalną zarówno w trwających 150 lat wojnach religijnych i niezwykle okrutnych prześladowaniach Kościoła, ale także w następnych przewrotach, których przywódcy wzorowali się na tej pierwszej rebelii. Dwa ostatnie stulecia, to okres rozprzestrzeniania się katolicyzmu i jego umacniania się jako religii światowej. Według najnowszych szacunków Kościół katolicki to największa wspólnota chrześcijańska świata licząca ponad miliard członków i obejmująca 17% światowej populacji.

W polskiej tradycji historiograficznej utarło się że przyjęcie chrztu przez Mieszka to „chrzest Polski”, i był to przełomowy moment w naszej historii który rozpoczął dzieje naszego państwa.  Niektórzy badacze historii polemizują z powyższym  twierdząc, że Lechia, inaczej Polania, króla Mieczysława II (Mieszka I) w X wieku, nie była jakimś zaściankiem za górami i lasami, tylko dobrze zorganizowanym państwem lechickim ze sprawną administracją, gospodarką i świetnie zorganizowaną, a także uzbrojoną armią. Istnieją  przesłanki dziejowe mówiące o tym iż już sto lat przed rokiem 966 rozpoczęła się chrystianizacja znacznej części naszego kraju! Według źródeł historycznych, ludność mieszkająca na południowych ziemiach Lechii została ochrzczona około połowy IX wieku. Gdy władca państwa gnieźnieńskiego Mieszko przyjmował chrzest  w 966 r., państwo krakowskie i Śląsk od kilku lat należały do Czech i podlegały prowadzonej stamtąd chrystianizacji. Akt dokonany w 966 roku jest po dziś dzień najważniejszym i najbardziej decydującym posunięciem polityczno-kulturowym w całej historii Polski. Mieszko był też świadom, że nie będzie mógł nawiązać stosunków z państwami chrześcijańskiej Europy jako władca pogański, szczególnie z  Niemcami. Bez tego aspektu nie można było sprawnie zarządzać polityką i zapewnić  bezpieczeństwo państwa. Pogańskie państwo w tej części Europy, było pozbawione wielu możliwości takich jak prowadzenie korespondencji dyplomatycznej, wystawianie dokumentów oraz zawieranie traktatów z państwami chrześcijańskimi. Jako zdolny polityk i niewątpliwie człowiek o ogromnym poczuciu swoich przywódczych możliwości wyraźne zauważał niebezpieczeństwo zagrażające księstwu ze strony chrześcijańskich Niemiec.

Koronacja cesarza dokonana przez samego papieża, wiązała się ze szczególnym zobowiązaniem do działalności misyjnej na pogańskich obszarach Europy. Oznaczało to dla nawracanych ludów przymus uznania zwierzchności cesarza, była to ekspansja terytorialna ukrywana pod hasłem chrystianizacji. Mieszko z pewnością zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jakim było dla jego państwa cesarstwo i prowadzone przez nie akcje misyjne. Tym więcej, że dzięki podbojom, w wieku X  ziemie cesarstwa graniczyły już z ziemiami polskimi. Idea chrystianizacyjna szerzona przez Ottona I miała na celu uzależnienie ziem polskich. Można przypuszczać że nie byłoby Polski bez w pełni autonomicznej i suwerennej decyzji Mieszka I o otwarciu się na chrześcijaństwo. Była to wówczas decyzja najlepsza z możliwych. Trafnie jak pokazała historia, rozumował Mieszko, że przyjęcie chrześcijaństwa, przez niego samego, a także przez jego poddanych, postawi jego państwo na równi z innymi liczącymi się państwami ówczesnej Europy. Tym posunięciem dołączył do kręgu władców chrześcijańskich, którzy kreowali europejską politykę - papieża i cesarza, będąc dla nich równoprawnym partnerem.

Przyjęcie przez Mieszka I religii chrześcijańskiej było na ówczesne czasy ogromnym wyzwaniem politycznym świadczącym o mądrości, charyzmie i dalekowzroczności planów piastowskiego księcia, który miejsce Polski widział wśród państw europejskiej wspólnoty. Na krótko przed śmiercią został wystawiony w kancelarii Mieszka I regest „Dagome iudex” mający rzekomo oddawać swoje państwo pod opiekę stolicy apostolskiej. Treść, od strony czynności prawnej, nie budzi żadnych wątpliwości. Książe Mieszko I i jego żona księżna Oda, a także ich synowie, Mieszko i Lambert, oddali swe „państwo gnieźnieńskie” wraz ze wszystkimi terytorialnymi przynależnościami pod władanie św. Piotra, co w ówczesnym języku prawno – kanonicznym znaczyło – pod protekcję Stolicy Apostolskiej.  Gdybyśmy tak interpretowali ten dokument to miałoby to dalekosiężne polityczne skutki gdyż oznaczałoby to że  Mieszko I liczył na protekcję Państwa Kościelnego w Rzymie i pragnął ochronić swoje państwo przed silną, agresywną  i zaborczą polityką Niemieckiego Cesarstwa.

Rozbicie dzielnicowe nie doprowadziło do rozbicia jedności Kościoła, zaś arcybiskupi gnieźnieńscy, np. Jakub Świnka, uparcie dążyli do odnowienia państwa i władzy królewskiej. Opierali się również z powodzeniem zakusom arcybiskupów Magdeburga dążących do wyrwania diecezji wrocławskiej spod jurysdykcji Gniezna, który od momentu przyjęcia chrztu stał się jednym z najważniejszych ośrodków państwa polskiego. Pierwsze polskie biskupstwo powstałe w Poznaniu w 968 r. ogarniało swoją rozpiętością całe ówczesne państwo Polan, które początkowo było zbitkiem rozmaitych terytoriów plemiennych.

Wskutek chrześcijaństwa w polskich elitach władzy ukształtował się duch „republikanizmu”, który stał na stanowisku że, państwo polskie to dobro wspólne. Według Mistrza Wincentego poddani w imię wolności i sprawiedliwości mieli prawo sprzeciwiać się tyranii okrutnych królów, podobnie jak w sprawie Bolesława Śmiałego. Biskup Stanisław wielokrotnie piętnował  okrutne postępowanie króla Bolesława II wobec poddanych. Będąc uznanym za tego który podburza możnych do buntu przeciwko władzy, został szybko skazany na śmierć i rozczłonkowanie. Męczeństwo tego polskiego Becketa przesądziło o powodzeniu powstania i zdecydowało o wygnaniu króla.  Wydarzenie fundamentalnie istotne dla rozwoju cywilizacji w naszym regionie. Dzięki męczeńskiej krwi biskupa Stanisława kształtujący się naród polityczny bardzo wcześnie w naszej historii przerobił tą podstawową lekcję konfliktu miedzy władzą świecką a duchowną dzięki której lepiej nauczyliśmy się rozróżniać miedzy jednym a drugim. Do dziś Polacy biskupowi Stanisławowi zawdzięczają poczucie, że władza świecka, bynajmniej nie może być wszechwładna. Rozmiłowanie w wolności i sprawiedliwości, raz rozkrzewione wśród polskich elit, spowodowało ostatecznie  zrodzenie w końcu średniowiecza demokratycznych systemów sprawowania władzy (np. sejmiki, senat, sejm, trybunały). Przez całe dzieje Polska była krajem o niebywałej tolerancji, w którym mniejszości  odnajdowały bezpieczeństwo, i gdzie cieszyły się rozległą swobodą. Polska stała się ojczyzną  dla  wspólnot etnicznych takich jak: Niemcy, Flamandowie, Walonowie, Wołosi, Tatarzy, Żydzi i wiele innych nacji. Polska państwowość była tak przyciągająca, że poddani niemieccy państwa zakonu krzyżackiego sprzeciwili się Krzyżakom i ubłagali króla Kazimierza Jagiellończyka o włączenie tych ziem do Polski.

Rola Kościoła w kształtowaniu się państwa i zapewnieniu bezpieczeństwa narodowi była decydująca. To ludzie Kościoła w dużej mierze tworzyli i umacniali administrację, szkolnictwo, sądownictwo i liczne dziedziny życia narodowego. Wystarczy wspomnieć wielkie wysiłki duchowieństwa polskiego w XIII w. w krzewieniu i obronie języka polskiego czego przykładem może być  Arcybiskup Jakub Świnka. Zwoływał synody, które m.in. nakazywały proboszczom bezpłatne udzielanie sakramentów, a wiernych zwalniały  od datków dla żyjących w konkubinacie duchownych i zakazywały uczestniczenia w odprawianych przez nich nabożeństwach,  zobowiązywały duchownych do głoszenia kazań i wyjaśniania modlitw w języku polskim, biskupi mieli powierzać parafie tylko duchownym mówiącym po polsku. Kościół Katolicki jako generator naszej cywilizacji działa na rzecz własności prywatnej. W 1180 r. odbył się synod w Łęczycy gdzie poruszona została m.in. kwestia prywatnych zapisów testamentalnych, gdzie biskupi zażądali aby były one przestrzegane (Wincenty Kadłubek).

Na ziemie Polskie wraz z Katolicyzmem wkracza walka z niewolnictwem i np. składaniem ofiar z ludzi. Klasztory jako centra cywilizacji, ratują ludzi przed handlarzami niewolników, uczą ich uprawy ziemi, technik przemysłowych, gromadzą archiwa, prowadzą biblioteki, opiekę społeczną, usługi medyczne i edukacyjne. Uczynki miłosierdzia względem ciała zapisane w nauczaniu Kościoła Katolickiego są fundamentem tworzenia dzieł pomocy biednym, opuszczonym, samotnym i chorym. Realny wpływ Kościoła na ludność zaczął się dopiero gdy utworzyły się parafie jako terytorialne administracyjne komórki Kościoła. Możni fundowali przytułki, szpitale, rozdawali jałmużnę. Jednak to Kościół instytucjonalny zapoczątkował w Polsce akcję charytatywną. Szpital dawny był przytułkiem, do którego garnęła się nędza pod wszystkimi postaciami i posiadał obok sal dla chorych sale dla starców i biedaków. Poza jałmużną, inną formą pomocy była mons pietatis, instytucja, której celem było udzielanie kredytów tym, którzy chwilowo znaleźli się w potrzebie, a jeszcze nie musieli żebrać. Mons pietatis miało chronić przed lichwiarskim procentem ubiegających się o kredyt. Inną formą pomocy była skrzynka św. Mikołaja, której istota polegała na gromadzeniu funduszy posagowych dla cnotliwych dziewcząt ubogich rodziców.

W 1410 roku nasi rycerze szli do boju z jej tekstem na ustach, wlewając w swoje serca nadzieję i wiarę w zwycięstwo, dawała im pokrzepienie i entuzjazm do walki.  Bogurodzica to ważny element polskiej tożsamości narodowej nie można nie docenić jej ogromnego znaczenia dla naszego kraju, szczególnie że jej treść, odnosi się do jednej z najbardziej fundamentalnych wartości dla naszego narodu religijności i chrześcijaństwa. W tej pieśni po raz pierwszy dostrzegamy, jak wartości patriotyczne splatają się z religijnymi, ze szczególnym uwzględnieniem orędownictwa Maryi. W roku 1385 religia katolicka stała się fundamentem unii Polski z Litwą, co w rezultacie doprowadziło do zrodzenia Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wiązało się to z przyjęciem chrześcijaństwa przez pogańskich mieszkańców Litwy, ale również przyczyniło się do rozwoju chrześcijaństwa prawosławnego. Potop szwedzki ale także wcześniejsze wieloletnie wojny z kozakami i Turkami zaprowadziły Rzeczpospolitą na granicę upadku. Państwo było pustoszone i okupowane przez obce wojska, a król Jan Kazimierz zmuszony został do opuszczenia kraju. Dopiero obrona Jasnej Góry wskrzesiła nadzieję w  sercach Polaków.

Król Jan Kazimierz, świadomy słabości czynnika politycznego i militarnego, jako król, ale także jako były kardynał (od 1646 r.), podjął decyzję obrania Maryi za Królową i Jej opiece powierzył cały naród. Ten szczególny związek narodu polskiego z Bogiem i Najświętszą Maryją również tym razem owocował  cudownym wyjściem z kryzysu w jakim znalazło się Królestwo Polskie. Fenomenem na skalę światową jest to, że sama Matka Boża domaga się by nazywano Ją Królową Polski przez Jej szczególne umiłowanie tego narodu. Również król Michał Korybut Wiśniowiecki dokonał  aktu ślubowania na Jasnej Górze w dniu 7 grudnia 1669 roku. Ofiarował on wtedy Matce Bożej wotum w postaci serca ze złota ozdobionego drogocennym diamentem i napisem : Wspieraj mnie i to Królestwo, już nie moje, lecz Twoje, we wszystkich utrapieniach.

Polacy od zawsze wyróżniali się walecznością skutecznością i poświęceniem. Wolni od strachu przed śmiercią stawali się niepokonani i siali przerażenie oraz spustoszenie w oddziałach wroga. Można się tu posłużyć przykładem husarii która, nie przegrała żadnej bitwy przez ponad 100 lat. Jej heroiczne boje mogą służyć za wzór odwagi, honoru, taktyki i strategii wojennej. Zbroje tej wspaniałej jazdy zdobiły wizerunki Matki Bożej z dzieciątkiem Jezus. Jan III Sobieski zawierzył kampanie Matce Najświętszej. Zanim wyruszył w pole odwiedził kilka słynących łaskami sanktuariów. Jadąc z Krakowa na odsiecz Wiednia zamienił marsz wojsk polskich w jedną wielką pielgrzymkę różańcową, po drodze nawiedził Częstochowę aby pokłonić się Naszej Pani. Zawsze miał przy sobie różaniec. 12 września 1683 r. przed rozpoczęciem boju przyjął nabożnie Komunię św., polecił siebie i wojska swoje głośno i uroczyście opiece Przeczystej Bogarodzicy i Imię Maryi wyznaczył za hasło wojenne. Z Imieniem tem na ustach rzucili się Polacy na wroga i po południu tego dnia najpiękniejszego w całem krwawem siedmnastem stóleciu został wielki wezyr, Kara Mustafa, mimo swej ogromnej przewagi zwyciężony, pole bitwy zaległy trupy tureckie, cały obóz nieprzyjacielski wpadł w ręce zwycięzcy, ocalonem zostało chrześciaństwo w Europie. Polacy i Niemcy pobratawszy się ze sobą wyprzedzali się w okazywaniu czci Najświętszej Maryi Pannie.

Niezwykle ciężką dziejową próbą narodowej tożsamości był okres rozbiorów Polski. Katolicyzm połączony z polskością pozwolił wytrwać narodowi czasy zaborów, ochraniając Polaków przed naporem protestanckich Prus i prawosławnej Rosji (germanizacją i rusyfikacją). W momencie gdy ustrój polityczny w Rzeczypospolitej wkroczył w fazę kryzysu, ludzie Kościoła, jak np. Piotr Skarga-jezuita z wielkim zaangażowaniem podjęli walkę o naprawę Rzeczypospolitej. Kościół katolicki w okresie zaborów stał się filarem polskości, fundamentem budowania się nowoczesnego narodu polskiego. Wobec systematycznej likwidacji wszystkich instytucji polskich na zabranych terenach i wypierania języka polskiego z życia publicznego jedynie na gruncie kościelnym istniała praktycznie możliwość kultywowania dawnych tradycji polskich. Sam fakt przynależności do Kościoła Katolickiego przyczyniał się wprawdzie, zwłaszcza wśród warstw niższych, do zachowania polskości, świadoma jednak walka z wynarodowieniem, a nawet myśl niepodległościowa, dają się zauważyć tylko tam, gdzie do polskości poczuwało się również duchowieństwo, nie wyłączając hierarchii. Ten moment sprawił, że nie we wszystkich dzielnicach zabranych przez Prusy, Kościół stanowił w równej mierze zaporę przeciwko germanizacji, nawet jeśli uwzględniał prawa językowe Polaków.  Księża na własną rękę uczyli pisać i czytać po polsku oraz dostarczali elementarze i książki polskie (w jednym tylko roku 1896 oskarżono kilkunastu duchownych o nielegalne nauczanie języka polskiego na lekcjach religii). Księża czynnie współpracowali z Towarzystwem Pedagogicznym, Towarzystwem Oświaty Ludowej i założonym w 1878 r. Towarzystwem Czytelni Ludowych (ks. Antoni Ludwiczak). Organizowali w swoich parafiach Kółka Rolnicze, by podnieść poziom zawodowy i intelektualny polskich rolników. Propagowali i zakładali Towarzystwo Robotników Polskich (1892 r.), które miało cele: religijne, wychowawcze, zawodowo-gospodarcze i samopomocowe.  Kościół był solidarny z narodem, a nawet po trosze zastępował państwo pogrążone w niebycie. W świątyniach ludzie byli informowani o następnych powstaniach i poborze do wojska. Plebanie były punktem wymiany informacji, poczty oraz współdziałania konspiracyjnego. W momencie powstań narodowych księża przygotowywali pomoc materialną i duchową dla  powstańców, a czasem sami stawali na froncie walk powstańczych (np. słynny ks. Stanisław Brzóska).

W okresie międzypowstaniowym, przeciwdziałając panoszącemu się pijaństwu, zakładali na wzór zachodnich ruchów abstynenckich, bractwa trzeźwości. Propagowane wytrwale podczas misji ludowych i niedzielnych kazaniach przyczyniły się do znacznego osłabienia alkoholowej plagi. To ukazuje, że pijaństwo i  uzależnienie od alkoholu prowadzi do upadku. W okresie zaborów alkoholizm był utrapieniem nie tylko społecznym ale i narodowym. Zaborcy, pragnąc mieć łatwość zarządzania zagarniętymi terytoriami, wspomagali pijaństwo wśród ludności polskiej. Tania wódka, łatwy dostęp, obfitość oraz duża ilość wyszynków przyczyniały się do tego, że pili wszyscy. Alkoholizowano się przy wszelkich sposobnościach, traktując wódkę jako lekarstwo, dobre na wszelkie bolączki. Skutkowało to rozbiciem więzów rodzinnych i społecznych oraz tłumieniem charakterów zdominowanej ludności. Między innymi na problem alkoholizmu, zwracała uwagę Matka Boża w Gietrzwałdzie w czasie objawień które, obudziły świadomość narodową. Gietrzwałd jest jedynym w Polsce i jednym z 12 na świecie miejsc objawień maryjnych zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską za prawdziwe. Zyskał rozgłos dzięki Objawieniom Matki Bożej, które trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Wizjonerkami były: trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska. Dziewczynki wywodziły się z niezamożnych polskich rodzin. Matka Boża zwróciła się do nich po polsku, co miało wyjątkowe znaczenie na obszarze zaboru pruskiego, który był poddawany w ówczesnym czasie intensywnej germanizacji. Na zapytanie czy kościół Polski będzie uwolniony, odpowiedź: Kościół Polski wnet uwolniony będzie. Przekazywane przez wizjonerki odpowiedzi Matki Boskiej przynosiły wówczas otuchę Polakom. Pomimo obowiązujących w tych czasach w zaborze pruskim restrykcji, Maryja przemawiała do nich po polsku, w gwarze warmińskiej.

Grzegorz Braun, w swej książce „Gietrzwałd 1877 nieznane konteksty geopolityczne”, dogłębnie analizując fakty historyczne stawia hipotezę badawczą, iż objawienia w tym konkretnym miejscu i czasie, miały bezpośredni wpływ na losy Polski i świata. Sytuacja geopolityczna w Europie i na świecie w tamtym czasie jednoznacznie wskazywała, iż odpalony został ląd w beczce z prochem, której wybuch oznaczał będzie wielką wojnę. Sprawa najwyraźniej była tak ogromnej wagi i nie cierpiąca zwłoki, że Najświętsza Maryja Panna, Królowa Polski, uznała za konieczne interweniować w tak bezpośredni sposób. I nie samo orędzie odgrywa tu najistotniejszą rolę lecz to, jaki był odzew wiernych, mający tu ogromne znaczenie.  Najświętsza Maryja Panna zwraca się do dziewczynek w języku polskim, wskazując drogę do moralnej odnowy narodu, m.in. poprzez porzucenie nałogów i zwrócenie się ku Bogu. Nakreślony zostaje plan pracy organicznej, wzmacniającej potencjał narodu polskiego. Droga do zwycięstwa to przede wszystkim zasoby własne i jedyny, pewny sojusz z Królestwem Bożym. Niepodejmowanie walki zbrojnej, redukującej potencjał narodu, lecz zwyciężaniem przez modlitwę. Najbardziej niepożądanym scenariuszem dla Polaków, w owym czasie, była kolejna prowokacja z wybuchem powstania i wojna, co w konsekwencji doszczętnie mogłoby przekreślić szansę na niepodległość Polski. Plany mocarstw, oraz ruchy wojsk w tej części świata, wskazywały na zbliżający się nieuchronnie konflikt. Polacy mieli oczywiście wystąpić w roli żołnierzy ginących w interesie zaborców. Sytuacja była niesłychanie napięta. We Wiedniu, co nietypowe, za brytyjskie pieniądze utworzono tymczasowy Rząd Narodowy z księciem Adamem Sapiehą na czele. Brytyjczykom potrzebna była w owym czasie dywersja na tyłach wroga jakim była Rosja, której wojska właśnie 26/27 czerwca 1877r. przeprawiły się przez Dunaj idąc na Turków okupujących Bałkany.

Scenariusz Prus zakładał strategię wojny błyskawicznej, opartej na szybkim przerzucie wojsk pomiędzy frontem francuskim a rosyjskim, gdzie jednym z argumentów miało być tłumienie powstania, a w głównej perspektywie wykorzystanie trudnej sytuacji Rosji. W tym czasie możliwości takie dawała jedynie kolej. Ten manewr jednak okazałby się niemożliwy do zrealizowania, gdyż decydująca strategicznie linia kolejowa, dająca Prusom przewagę, przebiegała kilka kilometrów od Gietrzwałdu. Najświętsza Maryja Panna już na początku lipca ujawniła wizjonerkom, że dzięki ich codziennej modlitwie na różańcu objawienia będą trwały aż do połowy września. W tym czasie wszystkie połączenia kolejowe w tym miejscu i szlaki komunikacyjne były oblegane przez pielgrzymów z Polski i świata. Szacowana ich liczba w tym okresie to ok. pół miliona co daje 5% populacji z liczącego wtedy 10 mln. narodu. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie miało miejsca porównywalne skalą, powagą i czystością przesłania zjednoczenie narodowe. Niespodziewana przemiana w narodzie polskim i blokada strategicznych szlaków komunikacyjnych sprawiły, iż zrezygnowano z podjęcia w tej sytuacji zbyt dużego ryzyka i niemożliwych do zrealizowania planów. Czas i miejsce objawień okazało się decydujące. Ten właśnie czynnik sprawił, że runęły koncepcje wojenne i powstańcze, które mogły być zrealizowane jedynie w tym konkretnym czasie. Polacy wiedzieli że poprzez pielęgnowanie poszczególnych cech, na które mieli wpływ w obrębie swojego terytorium mogli utrzymać „niewidzialne” państwo jakim była przez 123 lata Polska. „Zaborcy odebrali polskiemu narodowi wolność, ale nie zdołali wyrwać z polskich serc nadziei na jej odzyskanie."  Taktyka zaborców która miała na celu ciemiężenie polskości działała przeciwnie - zamiast łamać ducha narodowego, umacniała go.

Język wypierany ze szkoły miał nadal ostoję w pacierzu, kazaniu i pieśni kościelnej. Sanktuaria Maryjne, rodzimi święci, przynoszone z pielgrzymek obrazy wiszące po domach, przydrożne kapliczki, wszystko to służyło identyfikacji narodowej czy kulturowej. Polski katolicyzm XX w. był powiązaniem świadomości narodowej i religijnej, zamiennym traktowaniem wierności wobec Kościoła i Ojczyzny. To była wzmocniona dramatycznymi doświadczeniami XIX w., siła tego katolicyzmu wspieranego poczuciem polskości i siła tożsamości narodowej krzepionej wspólnotą wiary. Po odzyskaniu niepodległości w 1918r., w sytuacji zagrożenia ofensywą Armii Czerwonej, rodacy liczyli nie tylko na swoje wojsko, ale również na protekcję Matki Bożej. W obliczu nadciągających bolszewików powzięli wielkie przedsięwzięcie modlitewne, ludność wyszła na ulice. Pocieszenia szukano m.in. w kościołach, gdzie zanoszono modły o ocalenie ledwo co odzyskanej, jeszcze nie okrzepłej, państwowości. Reakcją na modlitwy miała być ingerencja Matki Bożej w trakcie Bitwy Warszawskiej. W świetle relacji świadków w nocy z 14 na 15 sierpnia 1920 r. doszło do objawienia Matki Bożej w podobiźnie Patronki Warszawy Matki Bożej Łaskawej.  Gdy czerwonoarmiści zaczęli uzyskiwać przewagę, nagle w wielkiej panice zaczęli rzucać broń i uciekać z pola walki. Jak sami później opowiadali podczas walki zobaczyli postać Matki Bożej promieniującej tajemniczym światłem. Niepokalana Maryja okrywała swym płaszczem stolice Polski, była otoczona skrzydlatymi rycerzami na koniach, a od jej postaci odbijały się pociski wystrzelone przez żołnierzy rosyjskich. Widok Bogurodzicy do tego stopnia przeraził rosyjskich żołnierzy że, w panice zaczęli rzucać broń i uciekać z pola walk. Objawienie matki Bożej podczas Bitwy Warszawskiej stało się faktem powszechnie znanym dzięki odważnemu świadectwu rosyjskich żołnierzy, którzy przebywając w obozach jenieckich opowiadali o tym cudzie lekarzom, sanitariuszom oraz innym pracującym tam Polakom.  Oddanie pod protekcję Polski Matce Bożej, zrealizowane przez Episkopat Polski 20 lipca 1920 roku na Jasnej Górze, a następnie triumf nad bolszewikami, zostało zinterpretowane jako symbol ochrony Matki Bożej nad Polską.

Nigdy wcześniej w dziejach nie przyszło nam ofiarować tak ogromnej daniny krwi, jak w czasie II wojny światowej. Prześladowania niemieckich nazistów a także sowieckich komunistów programowo skierowane było na eksterminację polskiego narodu, jego istnienie i chrześcijański styl życia. Pięć lat bezlitosnej wojny i prześladowania na tle religijnym zebrały wielkie żniwo Kościół katolicki w Polsce w czasie II wojny światowej znalazł się w bardzo ciężkiej sytuacji. Ze Wchodu i Zachodu napływały głęboko antychrześcijańskie reżimy, i oczywiste było, że jednym z głównych przeciwników stanie się Kościół katolicki, posiadający wyjątkową pozycję w narodzie polskim przed wojną.  Po wtargnięciu wrogich wojsk nastąpił okres okupacji, który miał być egzaminem z chrześcijańskiego miłosierdzia i patriotyzmu dla ogółu hierarchii kościelnej ale także dla każdego katolika, który egzystował w tej brutalnej rzeczywistości. Stosunek do duchowieństwa katolickiego i ludności katolickiej w okupowanej II Rzeczpospolitej wynikał z hitlerowskiej i komunistycznej doktryny politycznej. Wynikał również z założeń, co do losów Polski. Duchowieństwo i Kościół były wielkimi podporami polskości i dlatego naziści i sowieci chcieli je zniszczyć. Zaborcy Polski w 1939 r. ustalili, że wspólnie będą zwalczać wszelkie przejawy polskich dążeń narodowych i niszczyć polski Kościół katolicki, polską inteligencję i polską kulturę. Bezczeszczono obrazy Matki Boskiej, krucyfiksy, książeczki do nabożeństwa, zdzierano z piersi medaliki i krzyżyki.  Budynki kościelne zamieniono na magazyny, kina lub kluby sowieckiej „ligi bezbożników”, specjalizujących się w ateistycznej propagandzie. Frekwencja i przyjmowanie sakramentów św. narastało wraz z nasilającą się propagandą antyreligijną i represjami. Społeczeństwo uczęszczało tłumnie nie tylko na Msze św. w niedzielę i święta, ale także  na nabożeństwa w dni powszednie. O wysokim poziomie moralnym i etycznym ludności rzymskokatolickiej dowodzi niezbicie fakt, że ludność ta nie uczestniczyła w rabunkach, rozdysponowywaniu dóbr i majątków w lokalnych folwarkach, plebaniach, itd., a odwrotnie usiłowała wedle możliwości temu zapobiegać, przechowywać przedmioty należące do właścicieli majątków, księży, inteligencji, osadników, by następnie oddać je prawowitym właścicielom. W żadnym z krajów pod okupacją hitlerowską duchowieństwo nie było tak represjonowane jak w Polsce. Wielu kapłanów i zakonników pomordowano już we wrześniu 1939 r. Tych którzy przetrwali pierwszy pogrom uwięziono w następnych tygodniach. Ze szkół usunięto krzyże. Zakazano nauki religii w szkołach. Skonfiskowano majątek kościelny, a przedmioty kultu religijnego bezczeszczono i niszczono. Duchownych stawiano przed sądem i skazywano na śmierć pod różnymi pretekstami lub wysyłano na długie lata do obozów pracy.

Także po wojnie Kościół i wierni byli prześladowani przez komunistyczne władze PRL, a szczególnie w okresie stalinowskim. Kolejny ucisk Kościoła i narodu rozpoczął się w 1945 roku i z różnym nasileniem trwał do końca lat 80. W dniu 12 września 1945 r. rząd zerwał konkordat podpisany ze Stolicą Apostolską w 1925 r. W 1948 r. zmarł prymas kardynał August Hlond. Nowym prymasem został arcybiskup Stefan Wyszyński. Na początku 1950 r. udało mu się, wbrew woli znacznej części biskupów, czasowo unormować stosunki między rządem komunistycznym a kościołem.  Był to „sojusz” nietrwały.

Zaostrzający się proces stalinizacji i walki z Kościołem przyniósł ze sobą próbę rozbicia go od wewnątrz. Bierut pisał do Stalina: Na bazie tego pożytecznego dla nas kompromisu będziemy rozwijać dalsze natarcie w celu ograniczenia wpływu Kościoła Katolickiego w naszym kraju. Prymas Wyszyński, rozwinął chrześcijańską naukę o narodzie. Dążył do zaznaczenia pewnego dualizmu życia społecznego w Polsce. Trwania Narodu polskiego, z jednej strony na fundamentach katolickich i oddanego Maryi pod panowanie, zaś  z drugiej strony - państwa polskiego sterowanego obcą narodowi ideologią marksistowską, nowej władzy publicznej, narzuconej gwałtem i współistniejącej obok narodu o wielowiekowej tradycji.

W przekonaniu prymasa Wyszyńskiego największym niebezpieczeństwem dla Polaków była systemowa ateizacja. Polsce groził teraz nie potop szwedzki, ale zalew czerwony. Ostanie wystąpienia Prymasa, zanotowane przez ks. Bronisława Piaseckiego – proboszcza parafii Świętego Zbawiciela w Warszawie, wskazują jak mocno był on związany z misją obrony dziedzictwa religijno-narodowego. „I Polska dziś Żyje! – mówił w homilii z 1 marca 1983 r. – żyje swą przeszłością dziejową: żyje chrztem z czasów Mieszka, duchem Ewangelii i Krzyża, żyje mądrością Bolesława Chrobrego, krwią męczeńską świętego Wojciecha i świętego Stanisława. Polska żyje męstwem Łokietka i tradycjami Połowiec, ofiarą Jadwigi Śląskiej i mądrością Jadwigi Wawelskiej. Polska żyje Grunwaldem, Unią Lubelską, duchem Batorego pod Pskowem, męstwem Chocimia i Wiednia. Polska żyje też Insurekcją Kościuszkowską, żyje Powstaniami, choć tak kosztownymi, bolesnymi, ale odradzając się nieustannie. Polska żyje obroną Stolicy, prowadzoną mężnie przez Stefana Starzyńskiego, bohaterskiego jej prezydenta. Polska żyje męstwem Powstania Warszawskiego... Polska nie pożywi się ani alienacją narodową, ani odejściem od kultury historycznej, twórczej, literackiej. Polska nie pożywi się ani "Argumentami", ani groteskową laicyzacją, ani uwstecznioną ateizacją. Polska nie pożywi się odzieraniem dusz młodzieży z kultury narodowej, z własnych dziejów”. Władze komunistyczne zlikwidowały główną organizację kościelną – Caritas, której celem była pomoc materialna i duchowa osobom potrzebującym.

Ogłoszenie 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego i zlikwidowania Niezależnego Związku Zawodowego "Solidarność" było decyzją tragiczną dla kraju. Wiele osób zostało internowanych, tysiące było zmuszonych do opuszczenia Polski. "Solidarność" mogła liczyć na protekcję Kościoła. Ksiądz biskup Ignacy Tokarczuk w homilii do 300 tys. rolników wygłoszonym na Jasnej Górze 5 września 1982 r. wysunął żądanie delegalizacji stanu wojennego, zrekompensowania krzywd i wolności dla społeczeństwa. Odpowiedzią władz była kampania w mediach przeciwko Kościołowi. Do końca lat 80 Służba Bezpieczeństwa  prowadziła bezlitosną walkę z Kościołem i społeczeństwem. W czasie stanu wojennego ksiądz Popiełuszko czynnie działał w formowaniu pomocy dla uwięzionych i internowanych aktywistów opozycji oraz ich rodzin. W kościele pod wezwaniem św. Stanisława Kostki prowadził punkt pomocy dla tych osób, gromadził dary zarówno od Polaków, jak i z zagranicy. W pokoju księdza wisiała mapa Polski, na której zaznaczone były miejsca internowania, dzięki temu wiedział kogo należy wspomóc. Nierzadko wizytował internowanych w więzieniach. Niedługo po ogłoszeniu stanu wojennego ksiądz Popiełuszko przedsięwziął  kolejne  dzieło - zainicjował odprawianie mszy w intencji ojczyzny. Koncepcja ta zrodziła się w reakcji na sytuację, przed jaką stanęła Polska w 1980 roku. Kazania jego przyciągały  tłumy, mówił o tym, co działo się w Polsce, czym jest naród, jego wiara, historia. Starannie przygotowywał oprawę plastyczną liturgii, nawiązującą do ważnych rocznic narodowych i wielkich postaci historycznych. Choć zdawał sobie sprawę z własnych ograniczeń, także wtedy, gdy zaczął bać się o swoje życie, nadal mówił prawdę. Był on głosem instytucji Kościoła, który demaskował patologie, nazywał je, przyczyniał się legitymizacji problemów społecznych oraz mobilizował i wskazywał kierunki działania. Ówczesna władza uznała głos Kościoła,  na tyle niebezpieczny i mogący wywołać rozruch społeczny, że systematycznie podejmowała wysiłek tzw. „walki z Kościołem”, a Jerzego Popiełuszkę – po nieudanych zastraszeniach – fizycznie wyeliminowała.

Położenie władz komunistycznych w Polsce pogorszyła się na skutek wyboru krakowskiego arcybiskupa, kardynała Karola Wojtyły na papieża, co miało miejsce 16 października 1978 r. w Rzymie. Karol Wojtyła – Jan Paweł II – wszedł na drogę duszpasterskiej ofensywy, starając się dotrzeć ze swoim przesłaniem do każdego człowieka i narodów na całym świecie, a szczególny nacisk położył na swój kraj ojczysty. W słynnej homilii wygłoszonej na warszawskim placu Zwycięstwa 2 czerwca 1979 roku, powiedział m.in.: Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. […] I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski – przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie  A poznając swoje dzieje, naród uczy się poprawnie odczytywać swoją tożsamość, co tym samym pozwala zachować ciągłość kulturową i polityczną niepodległość.  Był on wielkim patriotą. Komunizm upadł dzięki niemu i dzięki wszystkim wierzącym, którzy widzieli polską kulturę w Kościele katolickim. Osoba Jana Pawła II wywarła duży wpływ na współczesne postawy polskiego społeczeństwa. Wypowiedziane podczas homilii w Warszawie na pl. Zwycięstwa w dniu 2 czerwca 1979 r. historyczne słowa "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi" są niejako okrzykiem zapoczątkowanych później przemian ustrojowych. Można śmiało stwierdzić że ze słów Jana Pawła II, które zmieniały świat i ludzi, a zwłaszcza Polskę i Polaków, można wręcz utworzyć leksykon historycznych zdań.

Świat katolicki to taki w którym może istnieć odpowiedzialna wolność i indywidualność. W innych cywilizacjach pojęcia takie jak wolność czy prawo mają zupełnie inne znaczenie, zależnie od sytuacji i zapotrzebowania. Przykładem tutaj może być los Indian Ameryki Północnej kolonizowanej przez protestantów i Ameryki Południowej nawracanej przez katolików. Indianie z północy, jako „podludzie”, zostali starci z powierzchni ziemi, a tych co pozostali można spotkać w rezerwatach. W Ameryce południowej (kolonizowanej przez „okrutnych” katolików) istnieje 26 państw z własną kulturą i tradycjami. Katolicka nauka bardzo szczegółowo wskazuje nam hierarchię ważności naszych ziemskich powinności. Znana jest tradycyjna nauka o obowiązkach stanu. Jasno wynika z niej, iż nie ma nic zdrożnego w tym, że najpierw troszczymy się o własnych najbliższych a dopiero potem ewentualnie o dzieci sąsiada czy to bliższego czy dalszego. Pierwszorzędne są powinności rodziców wobec dzieci i dzieci wobec rodziców i im właśnie, w hierarchii ważności pierwszeństwa, muszą ustąpić miejsca ewentualne dzieła dobroczynne podejmowane wobec innych naszych bliźnich. Idee chrześcijańskie trzeba realizować najpierw w rodzinie, potem na szerszym forum - w parafii, w różnych wspólnotach, rozszerzając coraz bardziej pole naszego świadectwa.

We współczesnym świecie, w którym religia jest spychana do prywatnej sfery życia, a sferę publiczną przejmuje państwo laickie, gdzie moralność uzależnia się od subiektywnych przekonań a prawo od samowoli rządzących – w takim świecie tym bardziej potrzebne jest zaświadczenie tego, że każde prawo cywilne, które chce służyć prawdziwemu postępowi człowieka, musi mieć swoje oparcie w prawie naturalnym. Naturalny porządek społeczny jest opisany, według społecznej nauki Kościoła, czterema wartościami wypływającymi z naturalnych skłonności człowieka i zarysowującymi szkic dobra wspólnego, który wspólnota ma osiągnąć. Są to: wolność, prawda, sprawiedliwość i solidarność.  Owe cztery wartości odnoszą się do wymagań porządku etycznego mającego fundament na prawie naturalnym. Gdy zabraknie jednej z nich, państwo zmierza ku władzy silniejszego lub też anarchii. Pierwszym wyznacznikiem porządku politycznego jest wolność. Bez wolności postępowania zgodnie za swoim sumieniem, wygłaszania swoich opinii i urzeczywistniania swoich projektów, nie można mówić o państwie w pełni ludzkim. Społeczeństwo które nie szuka prawdy  i nie kieruje się szacunkiem do niej prowadzone jest prze dyktaturę silniejszych. Bez sprawiedliwości nie ma  społeczeństwa, są  natomiast rządy przemocy. Sprawiedliwość jest najwyższym dobrem, które państwo może zabezpieczyć. Sprawiedliwość zakłada, że  poszukuje się zawsze tego, co  jest sprawiedliwe, i  że  prawo jest stosowane w poszczególnych przypadkach z uważną troską, gdyż bezstronna obiektywność jest zasadą sprawiedliwości. W końcu potrzeba, aby społeczeństwo było rządzone w sposób solidarny, w sposób dający prawo do wzajemnej pomocy i do wzięcia odpowiedzialności za los innych, a dobra, którymi dysponuje społeczeństwo, mogły zaspokajać potrzeby wszystkich. 

Najważniejszym przejawem prawa naturalnego jest Dekalog.To podstawa życia jednostek, społeczeństw i narodów. Jego przykazania zabezpieczają człowieka przed destrukcyjną siłą egoizmu, fałszu i nienawiści. Papież Jan Paweł II dodaje: Trzeba, ażeby sam podstawowy zapis zasad moralności nie uległ deformacji ze strony jakiegokolwiek relatywizmu czy też utylitaryzmu.  Przykazania Dekalogu tworzą silne impulsy wewnętrzne popychające do podejmowania konkretnego kierunku, nie ograniczają naszej wolności, lecz  ją zwiększają.

Znaczenie Dekalogu w schemacie etyki biblijnej można przyrównać do konstytucji w państwie. Dekalog w pełny sposób wskazuje i normuje właściwą postawę ludzi względem Boga (przykazanie I, II i III), drugiego człowieka (IV, V, VI z IX, VIII) i  spraw materialnych (VII z X), spajając przykazania w jeden porządek. Jeżeli do przepisów konstytucji należy się stosować bezpośrednio, to tym bardziej powinno się uwzględniać prawo Boże.

I i II. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego nadaremno.

Podważaniu prawdziwej religijności towarzyszy rozszerzanie się zabobonu (horoskopy, kult natury, wschodnie systemy religijne), uwielbienie życiowych ambicji (jak sukces, pieniądze, popularność), gloryfikacja ludzi (idole z mediów, przywódcy, guru) oraz kult państwowy. Te patologie religijności przedstawiają współczesną formę pogańskiego kultu bożków. Najgroźniejszy jest kult państwowy, w głównej mierze  wrogi  wobec chrześcijaństwa. Już w czasie rewolucji francuskiej wprowadzono własne obrzędy religijne. Formę parareligijną miały w niewątpliwy sposób totalitaryzm komunistyczny (kult wodzów, klasy, partii) i hitlerowski (wódz, naród, partia). Uchodzą za ateistyczne, ale w istocie chodziło w nich o zawłaszczenie miejsca Boga. Media i publiczne placówki kultury często promują bluźnierstwa, jak to było z niedawnym spektaklem „Klątwa” albo pokazywanym parę lat temu przedstawieniem „Golgota picnic”. Za pieniądze katolickich podatników państwo sponsoruje znieważenie Boga, podżeganie do nienawiści wobec Kościoła i obrażanie ludzi wierzących.

III. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

Wielkim szczęściem dla człowieka jest  jego praca, jednak nie wypełnia ona całej aktywności twórczej człowieka, nie może być ona decydującym motywem jego życia. Nadaje sens życiu człowieka ale nie jest jego celem. Stanowi narzędzie postępu cywilizacji oraz rozwoju i doskonalenia osoby. Praca może być dla człowieka źródłem alienacji czyli wyobcowania z życia rodzinnego czy społecznego. W dokumencie o świętowaniu niedzieli św. Jan Paweł II napisał, że jest to dzień, który powinien być niezwykle aktywnie przeżyty – poświęcony czy to aktywności duchowej, czy wypoczynkowi, czy odwiedzaniu innych, wspieraniu innych.  Także w obecnej sytuacji historycznej mamy obowiązek tak działać, aby wszyscy mogli zaznać wolności, odpoczynku i odprężenia, które są człowiekowi niezbędne ze względu na jego ludzką godność oraz związane z nią potrzeby religijne, rodzinne, kulturowe i społeczne, trudne do zaspokojenia, jeżeli nie jest zagwarantowany przynajmniej jeden dzień w tygodniu dający wszystkim możliwość wspólnego odpoczynku i świętowania.

IV. Czcij ojca swego i matkę swoją.

Przykazanie to jest wyszczególnione jako pierwsze pomiędzy  tymi, które odnoszą się do stosunków międzyludzkich. Uwidacznia to fundamentalny, pierwotny charakter więzi rodzinnej, gdzie kształtowane są charaktery i przekazywane są wartości które  procentują w przyszłości. Dokumenty Kościoła takie jak Katechizm Kościoła Katolickiego z 1994 roku, encykliki i adhortacje, dokumenty Soboru Watykańskiego II,  czy nauczanie papieży,  przypominają najbardziej uniwersalne i najbardziej odpowiadające ludzkiej naturze poglądy na temat rodziny, określają jej prawa, a także nakładają na rządy obowiązek respektowania tych praw oraz powinność troski o rodzinę. Zdrowe rodziny, w których człowiek może rozwijać się spokojnie w oparciu o nierozerwalną więź małżonków - rodziców, stanowią siłę narodu. Naród bowiem jest taki, jacy są tworzący go ludzie, jakie są rodziny, w których ci ludzie się wychowują, dlatego należałoby uczynić wszystko, aby rodzina pozostała prawdziwym środowiskiem życia i miłości, aby była Bogiem silna, czyli umiała przezwyciężać to, co rozbija jej integralność i przeszkadza w realizacji właściwych jej zadań. Aby położyć kres postępującej dezintegracji rodziny, papież Jan Paweł II wskazuje na poważne i odpowiedzialne podejście do IV przykazania. Dopiero wówczas, twierdzi, można zauważyć, jak polecenie: „Czcij” zabezpiecza podstawowe dobro rodzinnej wspólnoty. W sposób bezpośredni odnosi się ono do okazywania czci ojcu i matce. Nakłada jednak na rodziców obowiązek starania się o to, aby byli godni imienia matki i ojca. Zdecydowanie występował w sprawach dotyczących prawidłowego rozwoju rodziny i uznania jej praw przez państwo Prymas Wyszyński: dla narodu rozwijającego się normalnie największą radością i łaską jest rodzina. Naród to rodzina rodzin. A więc jest on szczególnie zainteresowany, aby wszystkie rodziny znalazły należytą opiekę, pomoc, uznanie swoich praw; aby rodziny w Polsce miały zabezpieczone wszystko, co jest niezbędne dla wypełnienia ich szczytnego zadania.  Prosperowanie rodziny zgodne z wytycznymi nauki Kościoła Katolickiego sprawia, że rodzina funkcjonuje w sposób należyty i prawidłowy co ma bezpośredni wpływ na poczucie bezpieczeństwa ogółu społeczeństwa.

V. Nie zabijaj.

Przykazanie to dotyczy zabójstwa. Zagadnienia kary śmierci, zabijania w obronie własnej i wojny, należy rozpatrywać oddzielnie. Ze względu na fakt iż Pismo Święte, oraz tradycja chrześcijańska, uznaje dzieci nienarodzone jako istoty ludzkie, niewątpliwą zbrodnią przeciw temu przykazaniu jest również aborcja. W historii  sprawcami i inspiratorami mordów na ogromną skalę były zwłaszcza ludobójcze systemy nazistowski i komunistyczny. Przeciwstawiły się chrześcijaństwu, i uznały zabójstwo z pobudek politycznych, rasowych, narodowych lub klasowych za uzasadnione. Oba aprobowały zbrodnie na dzieciach nienarodzonych. Swój zbrodniczy charakter zasłaniały  socjalnymi (lewicowymi) hasłami. W państwach zachodnich obecnie, aborcję  należy uznać za  zamach na przykazania Boże. Proceder praktykowania aborcji, a także eutanazji, cechuje dziś kraje, gdzie szafuje się hasłami “państwa opiekuńczego”, a więc socjalnego, mającego na uwadze dobro i troskę o człowieka. Nie jest to jednakże przypadek, ani paradoks. Ma to swoje materialne uzasadnienie, gdyż państwa biorące na siebie duże koszty  sprawowania opieki nad dziećmi i młodzieżą a także nad ludźmi w podeszłym wieku, nie są w stanie ich udźwignąć,  dlatego fizyczna eliminacja “podopiecznych” jakoby dla dobra samych zainteresowanych niejako rozwiązuje ten problem. Zauważyć także można, że ludzie zwolnieni przez państwo w dużej mierze od odpowiedzialności za swój los, nie chcą być odpowiedzialni za życie swoich najbliższych. Udogadnianie życia w “państwie opiekuńczym” posunęło się tak daleko, że obywatelom przyzwala się na  zabijanie własnego potomstwa. To właśnie odwoływanie się państwa opiekuńczego na koncepcje lewicowe i laickie, porzucającego normy moralne, jako fundamenty życia społecznego, przynosi takie efekty. Pomimo zapisu konstytucyjnego, że Rzeczypospolita Polska chroni życie człowieka, nadal obowiązuje ustawa pozwalająca na zabijanie dzieci nienarodzonych w określonych przypadkach. Ojciec Święty Jan Paweł II mówił „naród który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. Eliminacja aborcji to nie tylko problem zmiany złych praw. Istotne jest odrzucenie projektu państwa moralnie neutralnego, jak również demoralizującego systemu społecznego aprobującego unikanie odpowiedzialności. Na przykładzie stosunku społeczeństw do dziecka poczętego, Jan Paweł II zauważył powstanie równoległej do cywilizacji miłości o korzeniach chrześcijańskich - cywilizację śmierci, której założenia są zdecydowanie niechrześcijańskie. Zaznaczyła ona swą obecność w naszym stuleciu milionami niewinnych ofiar. Do tego wielkiego cmentarzyska, mówił papież, dołącza inny, niemniej wielki, jeśli nie większy: cmentarz nienarodzonych, cmentarz bezbronnych, których twarzy nie poznała nawet własna matka, godząc się lub ulegając presji, aby zabrano im życie, zanim jeszcze się narodzą  Powinno się więc, według papieża, chronić i otaczać wszechstronną opieką rodzinę gwarantując jej należny szacunek i miejsce w społeczeństwie, gdyż dzięki niej naród jest silny. Należałoby zagwarantować  rodzinie stabilizację materialną i wsparcie w wykonywaniu jej praw i obowiązków.

VI i IX. Nie cudzołóż. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

Przykazania te dotyczą grzechu zdrady małżeńskiej i jego poszerzenia na pozostałe grzechy ze sfery płciowości. Pismo Święte piętnuje także rozwiązłość, prostytucję i współżycie homoseksualne. Pomimo wydźwięku negatywnego, przykazanie to ma chronić wartość, jaką jest małżeństwo. Wespół z przykazaniem czwartym to przykazanie ochrania miłość rodzinną. Związki poza małżeńskie  i życie w konkubinacie stają się w naszym kraju plagą. Są to skutki pełzającej rewolucji seksualnej z lat 90, niosącej deprawację i upowszechnienie pornografii. Skutki są widoczne: coraz więcej rozwodów i rozpadających się rodzin, coraz więcej porzuconych małżonków i dzieci. To przykazanie odnosi się do sfery osobistej, a nie społecznej, niemniej jednak prawo ma pewien wpływ na jego respektowanie. Opierając się na tym przykazaniu prawodawstwo winno w sposób szczególny zmierzać do eliminacji pornografii. Nie powinno się też pod hasłami “wychowania seksualnego” w szkole zezwalać na seksualizację wyobraźni dzieci. Zagadnienia te zaliczają się  do etyki życia osobistego, a nie społecznego. Wierność małżeńska nie podlega przepisom prawa karnego,  jednakże życie społeczne oraz prawo mogą przyzwalać, bądź też nie przyzwalać na grzech niewierności małżeńskiej. Analizując to przykazanie można dojść do wniosku że alternatywa rozwodu i możliwość ponownego zawarcia związku z inną osobą, świadczona  przez prawo świeckie, to tak naprawdę legalizowanie zakamuflowanego cudzołóstwa które jest sprzeczne z prawem Bożym. Formuje się nowa świadomość w odniesieniu do małżeństwa. Nie jest postrzegane jako trwała więź pomiędzy mężczyzną i kobietą, którą może rozłączyć tylko śmierć, ale jako związek czasowy. Udogodnienia rozwodowe stanowczo nie zaliczają się do praw spójnych z Dekalogiem. Pewnym zabezpieczeniem są tu prawa, które stronę odpowiedzialną za zdradę obarczają winą za rozbicie rodziny, jak również te, które zezwalają osobie porzuconej sprzeciwiać się rozwodowi. Badania socjologiczne jednoznacznie pokazują, że poza elementami o charakterze społecznym na stabilność małżeństwa mają wpływ czynniki psychologiczne. Upowszechnienie praktyki rozwodowej spowodowane jest m.in. sprzyjaniem jej przez państwo. Kościół katolicki stoi na straży wartości istotnych dla dobrego funkcjonowania społeczeństwa.  Naucza ustawicznie, że związek małżeński jest nierozdzielny. Opowiadają się za tym przesłanki rozumowe a przede wszystkim objawiona wola Boża. Stabilność związku małżeńskiego jest rzeczą ogromnej wagi społecznej, z tego powodu władze państwowe i społeczeństwo winny postępować w taki sposób, by ochraniać małżeństwa przed rozpadem. Ewidentnie postawa Kościoła w sprawie nierozdzielności małżeństwa nacechowana jest radykalizmem, ale nie wolno pominąć tego, że jest to radykalizm zgodny z Chrystusową Ewangelią. Przyjmując znaczenie powyższych czynników, można zauważyć, że jednym z powodów rozkładu życia małżeńskiego jest brak mocnych podstaw religijno - etycznych u osób wstępujących w związek małżeński. Niedostateczna motywacja religijno - moralna skutkuje tym że, w warunkach tworzących się  konfliktów i problemów, małżonkowie poddają się rezygnacji, uważając, że rozwód jest dla nich najlepszym rozwiązaniem. Należy mocno podkreślić, że stabilności i nierozłączności małżeństwa dopomina się potomstwo, gdyż jedynie w pełnej rodzinie możliwe będzie przekazanie wzorców do pełnego rozwoju społecznego i moralnego. Interes dziecka również wymaga dozgonnej wierności. Cóż stanie się z dziećmi w instytucji „próbnego małżeństwa”. Najprawdopodobniej ich nie będzie. A jeśli będą, to będą miały rozbitą duszę, będą się wychowywały w dusznej, ponurej atmosferze! Będą prawdziwymi sierotami, których ojciec i matka żyją - ale z innymi.   Dozgonnej wierności wymaga interes kobiety, interes dziecka i interes ludzkości. Podobnie społeczeństwo stawało się silniejsze, jeśli prawo moralne, tradycja, a czasem i prawo państwowe wymuszało na ludziach uprawianie seksu dopiero po ślubie. Chodziło oczywiście też o to aby zmniejszyć ryzyko chorób wenerycznych poprzez ograniczenie przygodnych stosunków, ale przede wszystkim celem było wymuszenie na mężczyznach trwałej opieki nad swoim potomstwem. Biorąc ślub i składając przysięgę, mężczyzna brał psychiczną i prawną odpowiedzialność za dzieci, które poczną się w rodzinie i akceptował fakt, że będzie na nią pracował. To zwiększało szansę na przeżycia dzieci i czyniło kraj ludniejszym i przez to silniejszym.  Zatem widać wyraźnie, że wierność małżeńska istotnie wzmacnia naród.

VII i X. Nie kradnij. Ani (nie pożądaj) żadnej rzeczy, która jego jest.

W przykazaniu “Nie kradnij” chodzi o zabezpieczenie prawa własności. Kradzież odbiera człowiekowi jego dobra. Mienie zabezpiecza utrzymanie osoby i rodziny, jego przywłaszczenie jest krzywdzące. Kradzież i chciwość są szczególnym brakiem sprawiedliwości i uczciwości przy rozporządzaniu rzeczami, są również przeciwieństwem dobroczynności, służby potrzebującym i miłosierdzia do których zobowiązuje nas wiara. Kradzież instytucjonalna wzmogła na sile w krajach owładniętych  ideologią lewicową. Jej założeniem jest bowiem zaprzeczenie przykazaniu “nie kradnij”. Nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka. Komunizm kojarzony jest  z targnięciem się na życie ludzkie, na prawdę i na wolność: ludobójstwo, łagry, miliony zmarłych z głodu, wywózki, propagandowe kłamstwa. Jednakże ideologiczny socjalizm nie miał tego na celu, zależało mu “tylko” na zagarnięciu władzy nad własnością, fabrykami i  chłopską ziemią. Okazało się to dla socjalistów na tyle istotne, że skłonni byli dla jego urzeczywistnienia zastosować wszelkie środki. Pierwszym przejawem była jednak programowa negacja przykazania “nie kradnij”, kłamstwa i zbrodnie były rezultatem. Marksizm to barbarzyńska religia, nakazująca odbieranie ludziom pieniędzy przez rząd, zaś Chrześcijaństwo wzywa, by „redystrybucja bogactwa” odbywała się jedynie za zgoda darczyńców, na wyraźne życzenie ich serca. Tym właśnie różni się marksizm - bolszewizm - socjalizm od Chrześcijaństwa. Przykazaniu “nie kradnij” przeciwstawia się nie tylko zupełne ale i częściowe przywłaszczanie cudzej własności przez rządzących. Usprawiedliwiane jest to przez dobro wspólne, którego często ciężko się doszukać, gdy odebranie własności konkretnego człowieka, z oczywistych przyczyn, nie napawa go radością. Oszustwa i nieuczciwość to poważny problem społeczny. Pracownicy często narzekają, że pracodawcy ich oszukują. Pracownicy też oszukują, uzyskując korzyści finansowe ze szkodą dla przedsiębiorstwa. Prawo podatkowe jest skonstruowane w sposób niejasny i daje pole do nadużyć. Często świadomie konstruuje się przepisy, które takim nadużyciom mają służyć. Podatek spadkowy jest przykładem nieetycznego ograniczenia własności. Przeciwstawia się on biblijnemu stanowisku, że dziedziczenie jest właściwym i godnym. Wyzysk podatkowy jest również bliski kradzieży. Podatki nie są złodziejstwem, jeżeli  obywatele uzyskują współmierne korzyści. Współcześnie przychody podatkowe są w dużej części roztrwaniane i grabione przez  biurokrację. Rodzajem tej postaci kradzieży jest zysk monopolu, dzięki przyzwoleniu władz mogą wymuszać wyśrubowane ceny. Spowodowanie inflacji oraz deficyt budżetowy są również w jakimś sensie grabieżą, gdyż  skutkują one zanikiem wartości pieniądza będącego własnością obywateli. Do kradzieży można również zaliczyć zaciąganie długu publicznego dlatego że, obciąża się przyszłe pokolenia kosztami spłat. W Polsce zaobserwować można pobłażliwość i łagodne traktowanie wobec kradzieży kryminalnej, czy to małej, czy dużej. Pod hasłem „małej szkodliwości społecznej” zwalnia się od poniesienia konsekwencji winnych mniejszych kradzieży. Dużym problemem jest nieskuteczność prawa wobec przestępstw majątkowych. Korupcji na dużą  skalę sprzyjają nieprecyzyjne  prawo oraz niewydolność sądów i prokuratury. W polskim pseudokapitaliźmie bogacenie się to przywilej ludzi  powiązanych z władzą.  Przedsiębiorcy nie mogą liczyć na skuteczną ochronę prawną  przed nieuczciwością kontrahentów – państwo w wielu sytuacjach jest bezradne wobec tego typu kradzieży i nie potrafi wyegzekwować należności. W kontekście przykazania “nie kradnij” uwidaczniają się wypaczenia w ustroju i prawie, demaskując tym samym niemoralny charakter biurokracji. Poprawić sytuację mógłby tutaj ustrój w którym szanowana jest własność – jednak nie tylko z tego powodu, że (jak uważają liberałowie) w ustroju takim uzyskuje się korzyści, poprzez np. rozwój gospodarczy, lecz głównie dlatego, że jest to moralnie słuszne. Zarówno przykazanie dziesiąte, jak i siódme, odnosi się do tego, co cudze i postawy typu “posiadać”. Dziś dostrzegamy nie tylko naruszenie przykazania “nie kradnij”, ale i nawet jego zakwestionowanie. Nieustanne pragnienie posiadania, nigdy nie przynoszące spełnienia i nasycenia, jest dziś jedną z wielu norm. Obwinianie za to kapitalizmu, który sprzyja indywidualnemu wzbogacaniu się, nie do końca jest poglądem w pełni uzasadnionym. Klasyczny kapitalizm zachęcał do pomnażania majątku poprzez pracowitość i przedsiębiorczość, gdzie punktem wyjścia nie było pożądanie cudzej własności. Kapitalizm wówczas koncentrował się na produkcji dóbr. Dla lewicowych ideologów ważny stał się ich podział. Głównym pragnieniem stało się posiadanie wytworzonych, cudzych dóbr materialnych. Kraje biedne niejednokrotnie domagają się wsparcia od tych zamożniejszych, nie podejmując ich trudów prowadzących do bogactwa, często również wykorzystując naukę Kościoła do uzasadnienia swych roszczeń. Obecny system kapitalistyczny posługuje się wieloma mechanizmami pobudzającymi destruktywną zazdrość i pożądanie cudzych dóbr. Przykładem może tutaj być np. reklama pobudzająca pragnienia konsumentów, lub media, które przez rozrywkę promują wzorce życia bogatych elit.

VIII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

W wąskim znaczeniu przykazanie to odnosi się do fałszywych zeznań przed sądem, lecz może nim być też każde świadectwo publiczne, lub prywatne fałszowanie faktów o innych osobach. O ile fałszywe zeznawanie przed sądem, z reguły, spotyka się z karą, to kłamstwa dotyczące innych, głoszone w sferze publicznej i prywatnie, w mediach czy przez wolność artystyczną, pozostają zazwyczaj bezkarne. Manipulacja w mediach i reklamie, fałszywe ideologie to, podobnie jak inne występki przeciwko prawdzie, zjawisko istniejące od dawna. Kłamstwo stało się wszędobylskie w przestrzeni publicznej przede wszystkim za pośrednictwem mediów - obrzucanie błotem czy szarganie dobrego imienia jest zagwarantowane pod pozorem wolności słowa.  Spopularyzowanie się takich postaw wydaje się powiązane z przeświadczeniem że prawda może być różnie interpretowana, co skutkuje zatraceniem zdolności rozróżniania prawdy oraz kłamstwa. Wszystkie te grzechy publiczne sprzyjają grzechom indywidualnym, przyczyniają się także, wcześniej czy później, do upadku całego narodu. 

Podsumowując Dekalog nie zabezpiecza „interesu" jakiejś ideologii, religii, nieokreślonej społeczności czy kolektywu, lecz wykracza daleko poza to. Pozwala określić: czym jest i w jaki sposób może być realizowane dobro wspólne jako przedmiot działania osobowego, którego ostatecznym celem jest spełnienie się człowieka jako osoby tak w istnieniu (jego ugruntowanie, przekazywanie), jak i postępowaniu.

Kościół katolicki nie powinien pozostawać neutralny, gdy uderza się w małżeństwo, rodzinę, ojcostwo, macierzyństwo, moralność w sferze płciowej i nienarodzone życie. Wyraźnie  podkreślić należy, że sprzeciw wobec dyskryminacji nie może oznaczać zgody na kwestionowanie podstawowych norm moralnych i społeczno - prawnych, zwłaszcza w tak fundamentalnych kwestiach jak koncepcja człowieczeństwa i rodziny. Miniony wiek był czasem walki kobiet z  krzywdzącym traktowaniem i poniżającymi je stereotypami. Walka ta zaprocentowała uzyskaniem praw, które zapewniały kobietom równą pozycję. W latach 70.  XX wieku na ugrupowania feministyczne zaczęły rzutować wpływy radykalnych idei popularyzujących nowe - rewolucyjne spojrzenie na człowieka. To one sprawiły, że zmagania o równe traktowanie kobiet, stawały się tylko pretekstem, by wyniszczyć tzw. tradycyjną rodzinę, macierzyństwo oraz popierać nieobyczajność. Jedną z tych groźnych ideologii jest lansowana w szerokich kręgach ideologia gender.  Już na wstępie należy podkreślić , że stosowanie określenia ideologia w odniesieniu do gender jest jak najbardziej zasadne, ponieważ teoria (nawet naukowa), którą zaczyna się traktować jako narzędzie do uzasadnienia określonych przekonań, nabiera cech ideologii.  Ideologia gender, która przejęła idee i założenia ruchu feministycznego, oddzieliła seksualność od prokreacji, a to w konsekwencji doprowadziło do oddzielenia prokreacji od małżeństwa. Odseparowanie tych dwóch sfer otwiera furtkę do uznania praw osób homoseksualnych do małżeństwa i posiadania dzieci (np. przez adopcje lub sztuczne zapłodnienie) oraz do tworzenia tzw. wolnych związków bez żadnych zobowiązań i odpowiedzialności. To wszystko stanowi realne zagrożenie dla tradycyjnie pojmowanego małżeństwa i rodziny. Efektywne współdziałanie kobiet i mężczyzn powinno polegać na prawdzie o osobie ludzkiej. Stwarzając kobietę i mężczyznę, Bóg obdarował ich odmiennymi płciami, różnymi lecz równymi, zatwierdził małżeństwo oraz rodzinę a także nakazy moralne. Z tego powodu kobiety nie powinny mieć obaw w stosunku do kultury, która akcentuje i respektuje różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami. Kościół przypomina również politykom, parlamentarzystom i rządzącym, czyli wszystkim tym którzy są odpowiedzialni za ustawodawstwo, że wspólnota małżeńsko - rodzinna, zbudowana na związku kobiety i mężczyzny, jest instytucją nadrzędną wobec wszelkich ideologii i praw stanowionych, bo zakorzeniona jest w ludzkiej naturze i prawie Bożym. To na nich ciąży szczególna odpowiedzialność, aby nie dopuścić do uchwalenia takich ustaw, które zrównałyby z małżeństwem i rodziną tzw. wolne związki, w tym także homoseksualne. Ustawodawcy, a w szczególności parlamentarzyści katoliccy, nie powinni popierać swoimi głosami tego typu ustawodawstwa, ponieważ jest ono przeciwne dobru wspólnemu i prawdzie o człowieku, i tym samym naprawdę niegodziwe.  Nie powinno nas dziwić, że podupada egzystencjalny fundament państwa demokratycznego, sprawiedliwe i niezależne sumienie narodu, że wielu ludzi przestrzeganie praw naturalnych, nie mówiąc już o Dekalogu, uważa za nieprzystępne i niemożliwe do realizacji, a więc, że przykazania są nieprzystające do naszych czasów itp.  Kościół jest ważnym ogniwem w kształtowaniu postaw patriotycznych. Poszerzanie nauk, które mają za zadanie umiłowanie ojczyzny można dostrzec choćby podczas mszy świętych lub podczas różnych świąt państwowych, ale również podczas obchodzenia rocznic ważnych wydarzeń w historii naszego kraju. W prezentowanych w tych dniach naukach, chodzi o przyjmowanie określonych postaw, jak również przedstawienie  z jaką odwagą, zaangażowaniem i dumą walczyli nasi poprzednicy, abyśmy mogli żyć w wolnym i suwerennym kraju. Celowo prezentowane są biografie tych, którzy ginęli z honorem w walce za ojczyznę. Papież Jan Paweł II w naukach które głosił doskonale odzwierciedlał czym jest patriotyzm oraz na czym polega umiłowanie ojczyzny. Kościół Katolicki poszukuje zasad współżycia w zgodzie i sprawiedliwości z innymi religiami i tradycjami, pragnie dzielić się bogactwem koncepcji prawa naturalnego, które jest  odpowiedzią na  poszukiwania ludzkości, w zakresie reguł życia moralnego i  życia w  społeczeństwie. Funkcjonowanie  w społeczeństwie niesie ze sobą całą gamę zależności, od rodzinnych aż do relacji międzynarodowych, poprzez życie polityczne i ekonomiczne. Normy zachowań społecznych winny opierać się na potrzebach i skłonnościach człowieka, aby były uniwersalne i uznane przez ludzi wywodzących się z różnych kultur.  Normy te zasługują na poszanowanie, choć nie zawsze są zrozumiałe i przez to akceptowane. Ich odtrącenie wskazuje na ignorancję i pychę człowieka tłumaczącego według własnych przemyśleń sprawy których nie jest w stanie pojąć. Taka postawa prowadzi do pesymizmu i poczucia bezsensowności życia. Tym bardziej  dziwne wydają się próby przeciwstawiania się uniwersalnym zasadom moralnym chrześcijaństwa, nauczanych przez Kościół Katolicki. Bez względu na przekonania czy religię, nie ma uzasadnienia  by obawiać się systemu wartości, który kieruje się nakazami mądrej miłości okazywanej każdemu człowiekowi, również wtedy, gdy jest on naszym oponentem. Niesłuszna jest także postawa zachowania bezstronności światopoglądowej gdy usuwa się religię z życia publicznego. W działaniach tych chodzi bowiem najczęściej o zastąpienie chrześcijaństwa materializmem, czego już nie można określić jako neutralność światopoglądową. Kierowanie się nauką Kościoła może ustrzec naród przed opłakanymi rezultatami zepsucia moralnego, próbami skłócenia Polaków, dezorganizacji Państwa, a nawet zagrożeniem  dla suwerenności Polski.

W Polsce doprowadzono niestety do takiego stanu, że pewnych tematów i problemów nie porusza się w obrębie debaty publicznej. Wielu Polaków nie zdaje sobie nawet sprawy z istnienia pewnych zagrożeń. Tak wygląda np. podejście do kwestii masonerii. Ten problem wciąż za słabo funkcjonuje w polskiej świadomości zbiorowej, wiedza na ten temat jest wręcz znikoma. Stosunek do masonerii, fakt, że ukrywa się ona przed oczami społeczeństwa polskiego, wciąż traktowana w kategorii teorii spiskowej lub sekciarstwa, świadczy o tym dobitnie. Plany masonerii zmierzają od swego zarania do ustanowienia „Nowego Porządku Świata”, tzn. m.in.  zbudowania „Rządu Światowego”, jednej światowej religii, centralizacji kapitału i jego przepływu. Chrześcijaństwo, ma być w świetle tej teologii, tylko jedną z wielu, zawsze marginesową, opcją i propozycją, której zwolennicy akceptują pogańskie wartości i przyjmują pogańskie reguły gry. Unia Europejska jawi się tu jako jedynie słuszne (skąd my to znamy) rozwiązanie wspólnotowych problemów, rozwiązanie, do którego nawoływał już sam Chrystus, którego nauka, notabene, jest tylko cząstkowa i wymaga uzupełnienia o doktryny pogańskie. Teologia wyzwolenia bazowała na ideologii marksistowskiej. Teologia Unii Europejskiej bazuje wyraźnie na ideologii masońskiej. To przecież masoni mówią o społeczeństwie otwartym, społeczeństwie bez żadnych wartości obiektywnych w którym uznaje się tylko Wolność, Równość, Braterstwo, Tolerancję, społeczeństwie światowym, które nie jest podzielone przez państwa i nie dzieli się na narody.   Celem Wolnomularstwa jest unicestwienie państw narodowych. Pragną oni stworzyć jedno państwo światowe, dla którego europejska federacja jest tylko postacią pośrednią. Zagrożeniem dla Kościoła katolickiego ze strony masonerii jest przenikanie jej zasad w umysły i działanie katolików, szczególnie duchownych.  Giordano Bovio, który oddał życie walcząc z Kościołem Katolickim, przekonywał o triumfie Religii Myśli, która miałaby być zaakceptowana przez wszystkie doktryny i kulty. Wynikiem tej religii miało być utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy, a w dalszej kolejności ogólnoświatowego „Państwa Człowieka”, które zamieszkiwane będzie przez prawdziwych ludzi. Nie każdego, ten mason, uważa za prawdziwego człowieka. Ludźmi, według niego, są ci którzy myślą w sposób niczym nieograniczony. Pozostali byli dla niego na „przedludzkim stopniu ewolucji”. Można ich przekształcić w ludzi albo, zapewne, wyeliminować „z gry”. Uważał on również, że normy charakteryzujące „Państwo Człowieka” to prawa człowieka.W przekształcaniu „przedludzi” w „prawdziwych ludzi” ma tutaj pomóc odpowiednia metoda „wychowania”. Takie zasady wychowania proponował m.in. niemiecki mason z początku XIX w. Franz Henrich Ziegenhagen.

Po pierwsze więc należy usunąć z kultury wszelkie nazwy i symbole, które dzielą ludzi na Żydów, chrześcijan, pogan, mahometan itd.
Po drugie należy odrzucić metafizykę, a w szczególności „wymysły kapłanów i mnichów na temat istoty Boga, jego atrybutów, na temat Trójcy Świętej, złych i dobrych duchów, Opatrzności”.
Po trzecie doprowadzić do tego, by ludzie nie uczestniczyli w „ceremoniach religijnych, procesjach, modłach, postach”.
Po czwarte, „należy odrzucić charakterystyczną dla religii nietolerancję”, a więc w istocie odrzucić kierowanie się w myśleniu i postępowaniu pojęciami dobra i zła, prawdy i fałszu.
Po piąte, należy odrzucić „wymysły” dotyczące wiecznych kar czyli piekła.
Po szóste, usunąć ze szkół i nauczania domowego wszystko to, co jest związane z religią.
Po siódme, wyeliminować wszelkie próby godzenia rozumu i religii i wylansować tezę, że człowiek rozumny nie może być religijny.
Po ósme, doprowadzić do tego, by słowa religia używano tylko dla określenia „splotu urojeń, przesądów i zabobonów”.
Po dziewiąte, treści charakterystyczne dla religii powinny być w świadomości ludzkiej zastąpione treściami wypracowanymi przez nauki „o stosunkach społecznych”.
Po dziesiąte, ludzie powinni odrzucić wszelkie religijne dogmaty i prawdy wiary, które należy zastąpić przez „to, co prawdziwe i trafne w pismach dzisiejszych filozofów”.
Po jedenaste, doprowadzić do tego, by ludzie za najważniejsze uznawali prawa człowieka.
Po dwunaste, „powalić” religię i „towarzyszące temu potworowi furie nacjonalizmu
i nienawiści narodowej”.
Po trzynaste, usunąć wszelkie wychowanie patriotyczne i na jego miejsce wprowadzić wychowanie, które będzie wpajać „miłość do Ojczyzny Światowej”.

Aby tego wszystkiego dokonać trzeba, mówi Ziegenhagen, gospodarkę narodową przekształcić w „gospodarkę światową”.

Wskazaniem powinny być dla nas encykliki papieży a także  mało znany jako specjalista od masonerii św. Maksymilian Maria Kolbe, który na łamach „Rycerza Niepokalanej” ostrzegał : „Kina, teatry, literatura, sztuka kierowane w wielkiej części niewidzialną ręką masonerii, zamiast szerzyć oświatę, gorączkowo pracują w myśl uchwały masonów. My Kościoła katolickiego nie zwyciężymy rozumowaniem, ale zepsuciem obyczajów”  Samo zresztą czasopismo powstało w odpowiedzi na gorące apele papieży, od bł. Piusa IX do św. Piusa X, by potędze liberalnej prasy przeciwstawiać dobrą prasę katolicką. Franciszkanin zdawał sobie sprawę, iż masoneria, którą Kolbe określał mianem  głowy piekielnego węża, zazwyczaj nie walczy karabinem w reku, prowadzi jednak wojnę znacznie straszliwszą - mającą wyniszczyć i od środka zdegenerować istotę ludzką, odrywając ją od wszelkich nadprzyrodzonych pojęć i wpływu łaski Bożej.  Kolejnym zagrożeniem który chciałbym omówić to problem kryzysu imigranckiego. Muzułmanie, którzy próbują dostać się do Europy, to nie uchodźcy, ale najeźdźcy. Taką właśnie ocenę na łamach „Bild Zeitung” przedstawił premier Węgier, Viktor Orban. Jak dodał, mówienie w tym przypadku o europejskiej wielokulturowości, to złuda. Przyczyny pojawiania się „nachodźców” na Starym Kontynencie są złożone. Wymienia się prześladowania polityczne, religijne i rasowe. Częstym powodem ubiegania się o status uchodźcy jest również bieda. To zdumiewające że w debacie publicznej nie podejmuje się tematu kryzysu imigranckiego w kontekście rzeczywistych przyczyn. Wiele wskazuje na to, że tak świetnie zorganizowana akcja destabilizacyjna w Europie nie powiodłaby się bez zaangażowania służb specjalnych, inicjujących i kontrolujących to zjawisko.  Były minister finansów w rządzie Angeli Merkel stwierdził, że ze spokojem podchodzi do ewentualnego pogłębienia się kryzysu, ponieważ takie wydarzenia dają możliwość przeprowadzenia istotnych zmian. W związku z globalizacją, potrzebujemy innej formy międzynarodowego rządu niż państwo narodowe. Państwo narodowe już sto lat temu osiągnęło swoją granicę monopolu regulacyjnego – uważa niemiecki polityk.

Papież, wraz z częścią hierarchii Kościelnej, stoją na stanowisku, że postawa chrześcijańskiego otwarcia, pomocy i miłosierdzia względem bliźniego uzasadnia  przyjmowanie uchodźców, jednak rzetelna analiza Ewangelii wskazuje na błędy w takim rozumowaniu. Prawdziwa nauka Kościoła nigdy nie nakazywała zastępować rozumu i roztropności – dziecinnie pojmowaną „poczciwością”. Mamy nie tylko prawo, ale i moralny obowiązek – bronić chrześcijańskiej Europy, bronić katolickiej Polski. Kościół nie żąda od nas naiwnego posłuszeństwa, dlatego  jako katolicy powinniśmy oprzeć swoje rozumowanie na Piśmie Świętym, w którym możemy przeczytać, że prawdziwy pasterz chroni swoje owce przed wilkami i nie oddaje najemnikom ale sam dba o ich bezpieczeństwo. W II liście św. Jana  wers 9-11 (2J, 9-11) dokładnie jest określone jak mamy postępować „Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód, a nie trwa w nauce Chrystusa, ten nie ma Boga. Kto trwa w nauce [Chrystusa], ten ma i Ojca, i Syna.  Jeśli ktoś przychodzi do was i tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go, albowiem kto go pozdrawia, staje się współuczestnikiem jego złych czynów.”

Święty Tomasz dokonał w swoich dziełach rozróżnienia  „obcych” (odnosząc do naszych czasów można by rzec imigrantów) na kilka grup, zaznaczając, że każdy naród ma prawo do decydowania, którzy „obcy” są pożądani. Uczynił to na przykładzie narodu żydowskiego. Święty filozof był zwolennikiem tworzenia gett oraz trzymania żydów w dysymilacji. Obawiał się przede wszystkim demoralizującego wpływu żydów na chrześcijan i ostrzegał tych ostatnich przed utrzymywaniem stosunków i współżyciem z żydami, które narażałyby ich na zepsucie obyczajów: "jeżeli takie stosunki, lub współżycie (z żydami) narażają wiernych na zepsucie – powiada wyraźnie – należy ich całkowicie zabronić".

Rząd i podległe mu wszystkie instytucje państwowe oraz samorządowe, za najważniejsze kryterium osiedlania w Polsce islamskich przybyszów, powinny przyjąć nieszkodzenie państwu polskiemu i jego obywatelom. Polscy urzędnicy powinni być w pełni świadomi, że mimo przynależności do Unii Europejskiej, nadrzędnym priorytetem funkcjonowania państwa polskiego jest dobro i bezpieczeństwo jego obywateli. Przyjęcie tego założenia w zasadzie determinuje dalsze postępowanie polskich władz i podległej im administracji. Islam jest promowany przez lewicę w całej Europie również po to, by prowadzić wojnę przeciwko Kościołowi. W tej globalnej wojnie twórcy nowego człowieka chcą w cień odsunąć chrześcijaństwo i wykorzystują do tego sojusznika jakim są islamiści.  Polacy jednak uczą się na błędach ideologii poprawności politycznej Zachodu. Niemożna również pomijać zagrożeń wynikających ze stosunku świata żydowskiego do świata chrześcijańskiego. Od początku żydzi zdecydowanie odrzucili Chrystusa, a co za tym idzie i cały Jego Kościół. Stosunki polsko - żydowskie to coraz bardziej drażliwy temat. Jest to jeden z przykładów nieautentyczności polskiego życia politycznego i publicznego. Elity żydowskie po raz kolejny w historii zajęły wrogie stanowisko wobec Polski, przeciwne suwerennemu istnieniu narodu polskiego. Nie chodzi mi tu tylko o bezpodstawne roszczenia wobec naszego państwa, ale o ogólną politykę Izraela i środowisk żydowskich, jawiącą się jako bezwzględny atak na suwerenność Polski i jej dobre imię. Trzeba zdać sobie sprawę, że stajemy właśnie w obliczu bardzo poważnego zagrożenia i tylko od nas, od naszej determinacji i odwagi, zależy to, czy pozwolimy na dalsze naigrywanie się z prawdy historycznej, naszej historii i naszego prawa. Pojęcie Holocaustu, potwornej zbrodni na europejskich Żydach, jest powszechnie znane. Skoro zbrodnia na europejskich Żydach to Holocaust, zbrodnia na 6 milionach polskich obywateli (w tym 3 milionach etnicznych Polaków) dokonana przez nazistowskie Niemcy oraz komunistyczne ZSRS to Polocaust (autorem pojęcia Polocaust jest Marek Kochan). Wobec tragicznych wydarzeń z przeszłości konieczne jest stanąć w prawdzie i bezkompromisowo w niej trwać, gdyż jedynie na takim gruncie można rozmawiać o współpracy. Nasze sprawy układać należy w taki sposób, aby dbać o interesy i bezpieczeństwo obywateli. Zagrożenia wynikające z braku asymilacji diaspor żydowskich w Polsce tak przedstawiał błogosławiony kościoła Józef Sebastian Pelczar biskup przemyski w 1914r.: Wszędzie wreszcie mają żydzi te same dążności i hasła, a więc nie tylko opanowanie kapitałów, handlu, wielkiego przemysłu, prasy i rządów, ale także zdemoralizowanie społeczeństwa, zdeptanie Kościoła katolickiego, skrępowanie wolności religijnej, zabór dóbr duchownych, zniesienie zakonów, zaprowadzenie małżeństwa cywilnego, rozwodów i szkół bezwyznaniowych; a ponieważ takie same dążności i hasła ma również masonerya, przeto żydostwo używa masoneryi za swoje narzędzie, by odbudować »świątynię jerozolimską« i sprowadzić do niej »mesyasza«, to jest, dojść do panowania nad światem; bo według postępowych pojęć żydowskich, mesyaszem ma być sam naród żydowski po obaleniu chrześcijaństwa. Już kilkadziesiąt lat temu wyrzekł słynny żyd, minister Disraeli (lord Beaconsfield): »Żyd w naszych czasach doszedł do tego, że na sprawy Europy wywiera wpływ zdumiewający«. O ileż słuszniej powiedzieć to można dzisiaj - Tymczasem społeczeństwo chrześcijańskie zamyka oczy, by nie widzieć grożącego mu niebezpieczeństwa; a nawet pomaga masonom i żydom w ich destrukcyjnej robocie.  Pisał o tym także średniowieczny teolog  Św. Tomasz. Powołuje się tu na orzeczenie IV Soboru Lateraneńskiego (1215 r.), który powiada (LXIX): "Jest rzeczą absurdalną, by ci , którzy bluźnią Chrystusowi, sprawowali władzę nad chrześcijanami"; orzekł to już był Sobór Toledański, lecz ze względu na zuchwałość tych, którzy się z tym nie liczą, ponawiamy obecnie (to orzeczenie): "zabraniamy żydom powierzać sprawowanie urzędów publicznych, albowiem z tego powodu stają się najczęściej chrześcijanom nienawistni".   Jakakolwiek debata w tej kwestii jest niemożliwa w przestrzeni publicznej, gdzie samo słowo żyd, nawet przez niewłaściwe zaakcentowanie, naraża potencjalnego rozmówcę na oskarżenie o antysemityzm. A że jest to pojęcie rozbuchane do granic możliwości pisał o tym w swojej książce „Przedsiębiorstwo Holokaust” prof. Norman Finkelstein, żyd amerykańskiego pochodzenia. Twierdzi on tam m.in., że „Holokaust” , jak większość ideologii ma niewielki związek z rzeczywistością. Holokaust nie jest bowiem samoistnym zjawiskiem, lecz raczej wewnętrznie spójną konstrukcją. Jego główne dogmaty służą wspieraniu poważnych interesów politycznych i klasowych. W istocie, holokaust okazał się niezastąpionym orężem ideologicznym.  Dlaczego Żydzi, którzy w indywidualnych, osobistych kontaktach są często miłymi i serdecznymi ludźmi, jako zbiorowość narodowa wykazują cechy skrajnie przeciwstawne? Źródłem owego rozdarcia wydaje się być nie znający precedensu w historii powszechnej, zrodzony w łonie ich rabinicznego przywództwa, szowinizm. Szowinizm, który legł u podłoża konfliktu Izraelitów z całym Ludzkim Rodzajem. Do gruntu fałszywie pojęte, zdegradowane do „czystej” doczesności pojęcie wybraństwa Bożego dało Żydom poczucie nadczłowieczeństwa i zaowocowało wrogością i pogardą wobec goim.  Poczucie wybraństwa ma swoje źródło w grzechu pychy. Wmawia człowiekowi, że jest dużo lepszy od innych. Zakaża myślenie wywołując iluzję niezależności i samowystarczalności. Jest podstawą do traktowania innych z góry.

Dzisiaj Polska jest atakowana na wielu polach, nie tylko politycznie. Jest jednak światełko w tunelu, nadzieja, że Polska nie da się szatańskim ideologiom, aborcji,  seksualizacji dzieci, demoralizacji i wszechobecnemu złu. Że ta wciąż obecna wiara i mocno zakorzeniona kultura w Polakach, z pomocą Boga i Kościoła, uchroni nas przed upadkiem i pomoże nawrócić Europę, a może i resztę świata. A wtedy sprawdzą się słowa Jezusa wypowiedziane do św. Faustyny "Polskę szczególnie umiłowałem, jeśli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości, z niej wyprowadzę iskrę, która przygotuje świat na powtórne przyjście Moje". Ja w to wierzę, tylko musimy aktywnie działać i nigdy się nie poddawać, nie tracić nadziei, pozostać wiernymi Bogu i Kościołowi, a wtedy będziemy mogli pokonywać największe zło. Jesteśmy krajem, do którego zaadresowanych zostało zdumiewająco wiele słów mówiących o wyjątkowej misji Polaków. Jest ich tak dużo, że nie sposób ich ignorować. Jest w nich coś tajemniczo prawdziwego, a obecny w nich wspólny mianownik nie może nie zastanawiać. Przytoczę zaledwie kilka z nich, jednak każda jest niezwykle ważna i cenna. Wizje o Polsce mieli św. ojciec Piobłogosławiony Bronisław Markiewicz, Siostra Łucja- wizjonerka z Fatimy, Niemiecka stygmatyczka Teresa Neumann, wszystkie są optymistyczne dla naszego narodu. W 1850 roku Matka Boża Bolesna do Mikołaja Sikatki w objawieniach licheńskich mówiła: "Ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości. Wtedy poruszą się wszystkie serca radością, jakiej nie było przez tysiąc lat. Jeśli naród polski się poprawi, będzie pocieszony, ocalony i wywyższony”, z kolei Siostra Łucja, wizjonerka z Fatimy miała powiedzieć:  „Naród polski przejdzie drogę odrodzenia. Po raz pierwszy odczyta i zrealizuje prawdziwe cele ludzkości. Od niego zależeć będzie przyszłość Europy. W Polsce rozpocznie się odrodzenie świata przez ustrój, który wytworzy nowe prawa.”  Jesteśmy wyjątkowym krajem na Bożej mapie. Głosy z Nieba opowiadają o niezwykłej misji, jaką Polska ma odegrać w dziejach świata. To słowa krzepiące, tym bardziej że wypowiadają je ludzie święci. Potrzeba respektowania Bożego prawa, aby ustanawiane prawo ludzkie nie było ponad boskim i nie prowadziło do łamania sumienia człowieka, banalizowania tego, co moralnie i etycznie właściwe. Według powyższych słów przed narodem polskim Bóg postawił wielkie wyzwanie. Proroctwa stawiają jednak warunek, natomiast obietnica dla Polski jest ogromna. W związku z tym ogromna jest też odpowiedzialność za wypełnienie jej warunków. Wiele o przyszłości Polski mówił Kard. August Hlond który upatrywał lepszego jutra w łączności ze szczególną pobożnością Maryjną Polski. Zwycięstwo przyjdzie przez Maryję – mówił, a za nim powtarzają tę myśl Stefan Wyszyński - Kardynał Tysiąclecia oraz Karol Wojtyła - Papież Polak. Polacy, którzy tak bardzo umiłowali wolność, wiedzą, że ta nie jest im dana raz na zawsze. Mamy wielu wrogów także wśród naszych sojuszników. Nie możemy oglądać się na Wschód i Zachód, gdyż zagraża nam scenariusz znany z historii, jedynym naszym ratunkiem jest Boża protekcja. Ewenementem na skalę światową była Intronizacja w Łagiewnikach, gdy obie władze, to znaczy polityczna i kościelna, uznały prawo Boże zawarte w Dekalogu za naczelne i wszelkie prawa ludzkie mają być tym zasadom podporządkowane. To po prostu była pilna potrzeba stanięcia w Prawdzie, a prawda jest taka, że Pan Bóg jest Panem historii, jest Królem królów, Władcą czasów, przestrzeni i narodów.  W dniu 19 listopada 2016 w Łagiewnikach rzesze Polaków, na czele z przedstawicielami najwyższych władz duchownych i świeckich, głośno zadeklarowały wolę poddania całego państwa, kraju i narodu władzy Króla królów. Prawo Chrystusowe zostało publicznie uznane za nadrzędne względem wszystkich ludzkich instancji. Akt łagiewnicki był poddaniem się Jego panowaniu nie tylko „w duchu”, prywatnie i indywidualnie ale także w  narodzie i państwie. Sam Pan Jezus w latach 30 ubiegłego wieku o to się upomniał, do tego wezwał. O tej naglącej potrzebie pisała już polska mistyczka służebnica Boża Rozalia Celakówna przed II wojną światową. Jak zeznawała, na podstawie swych mistycznych przeżyć, intronizacji swego Boskiego Serca, domagał się Pan Jezus od narodu polskiego, aby dokonał tego w skali nie tylko religijnej, ale także w skali całego życia państwa polskiego. Akt intronizacji jest wezwaniem do powrotu jednostek i społeczeństw pod berło władzy Bożej w każdej dziedzinie naszego życia, o nadanie Bogu należnego mu miejsca. Jak wielu teologów przekonuje, była to niepełna intronizacja, gdyż  w samym tekście  „Aktu przyjęcia Jezusa za Króla i Pana” nie został wypowiedziany tytuł „Jezus król Polski”, poza tym zmiana musi zajść w samym narodzie, a coraz więcej naszych rodaków zachowuje jedynie pozory pobożności, dzieci nienarodzone dalej są zabijane, erozja wiary postępuje a wraz z nią degradacja moralna.

Kolejnym niezwykłym wydarzeniem był „Różaniec do granic”. Rzesze wiernych modliły się   o nawrócenie i jedność w narodzie a także o pokój dla Polski i świata. Modlitwa odbywała się na granicach państwa, na górskich szczytach, na morzu, na lotniskach, w samolotach. Niezależnie od modlitwy nad granicami, w wielu parafiach wewnątrz kraju, również modlono się na różańcu. Do akcji włączyły się także wspólnoty i parafie poza granicami kraju. Świat, jak nigdy dotąd, potrzebuje modlitwy. Polska dała świadectwo Europie i światu, że jest gotowa bronić wartości chrześcijańskich i rodzinnych. Polska akcja „Różaniec na wybrzeżach i granicach” okazała się inspiracją dla innych krajów. Najpierw inicjatywę podjęli Włosi, Irlandczycy, Francuzi a także Amerykanie. Katolicyzm, poza istotnym znaczeniem w kształtowaniu modelu polskości czy europejskości, posiada nie mniej istotny wymiar jednostkowy i polityczny. Jak każda religia ma być on gwarantem moralności jednostek i społeczeństw. „O postępowaniu przeciętnego człowieka decyduje jego natura, jego instynkty moralne, nabyte przez pokolenia, pod wpływem czy przymusem instytucji, w których te pokolenia żyły, to wreszcie do czego go od przyjścia na świat przez wychowanie wdrożono. Nie ma też niebezpieczniejszego niszczycielstwa, jak rozkładanie wytworzonych przez pokolenia instynktów moralnych, czyniących człowieka lepszym, zdolniejszym do współżycia z bliźnimi i stanowiących podstawę bytu społecznego”. W tej kwestii kształtowania moralności indywidualnej i społecznej katolicyzm i państwo powinny ze sobą współdziałać. Kościół przez głoszenie moralności, a państwo przez wcielanie jej w życie: „Naród szczerze, istotnie katolicki musi dbać o to, ażeby prawa i urządzenia państwowe, w których żyje, były zgodne z zasadami katolickimi i ażeby w duchu katolickim były wychowywane jego młode pokolenia" – pisał Roman Dmowski. Współczesnej Polsce niezbędna jest konsekwentna i systemowa kontrakcja katolicka pojmowana nie tylko jako wspierana przez Tradycję wspólnota Ducha duszpasterzy i świeckich, ale realna polityczna siła, gotowa do odpowiedzialnego kierowania państwem na wszystkich jego obszarach!

My nie musimy szukać ideologii wydumanych w ludzkich umysłach. Ta przyszła do nas z Nieba jako wielka nadzieja, ale i odpowiedzialne brzemię. Jest nią obowiązek dążenia ku biblijnemu prawu i sprawiedliwości tu na ziemi. Ta kontrakcja potrzebna jest nie tylko Polsce. To o niej mówił do nas w Krakowie Ojciec Święty Benedykt XVI słowami: "Polsko, Europa potrzebuje twojej wiary". Ale i Polska potrzebuje Europy, a dokładniej – rozbudzenia się tych uśpionych dotąd, zalęknionych sił społecznych, które pod prąd wszechobecnej indoktrynacji przynależą do Kościoła katolickiego i w nim po cichu upatrują alternatywy dla liberalnych fanaberii.  W Polsce wciąż silna jest pozycja Kościoła. Niestety, sama frekwencja i brak powszechnych oznak kryzysu wiary, które można zaobserwować na zachodzie Europy, daje nam złudną pewność, że jesteśmy solidnym bastionem wiary. Nie możemy być na to ślepi. Jeśli staniemy się bezkrytyczni, wtedy będziemy żyli w fałszywym poczuciu pokoju i bezpieczeństwa.

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony

Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,

"Bądź pochwalony!"

            Tęskno mi, Panie...

            Cyprian Kamil Norwid „Moja piosnka”

Zobacz także

  • PL Slajd mały 1A - Hubert Czerniak
    H. CZERNIAK
    [lekarz]
    "Włączamy myślenie"
  • PL Slajd mały 1B - Mariusz Budrowski
    M. BUDROWSKI
    [projekt]
    “Odmładzanie na Surowo”
  • PL Slajd mały 1C - Agnieszka Juncewicz
    A. JUNCEWICZ
    [projekt]
    “Odmładzanie na Surowo”
  • PL Slajd mały 1D - Tadeusz Rolnik
    T. ROLNIK
    [rolnik ekologiczny]
    “Cała Polska piecze chleb” LINK
  • PL Slajd mały 1E - Jerzy Zięba
    J. ZIĘBA
    [naturoterapeuta]
    “Ukryte Terapie”
  • PL Slajd mały 1F - Jerzy Jaśkowski
    J. JAŚKOWSKI
    [lekarz]
    “Depopulacja Polski trwa”
  • PL Slajd mały 1G - Stanisław Michalkiewicz
    S. MICHALKIEWICZ
    [redaktor]
    “Nie bójcie się prawdy”
Custom

HOMEOSTAZA

Chcesz odzyskać zdrowie, które odebrał Ci system? Wyeliminuj z diety:

  • mleko
  • cukier
  • białą pszenicę
  • mięso

czytaj więcej

Aby wskazać kolejnych ekorolników napisz do Administratora